Woda, tunel i drugie wyjście. Tak mieszkają nutrie w azylu

Woda, tunel i drugie wyjście. Tak mieszkają nutrie w azylu

Na pierwszy rzut oka to tylko ogrodzona przestrzeń z deskami, wodą i gęstą warstwą ściółki. W rzeczywistości każdy element ma tu swoje zadanie, bo nutrie nie znoszą przypadkowych rozwiązań. W Nutriowisku zwierzęta odłowione z Rybnika trafiają do azylu prowadzonego przez Fundację Łapa i Las, działającego na podstawie zezwolenia Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. To miejsce zbudowano tak, by przypominało ich świat, ale było od niego bezpieczniejsze.

  • Woda wyznacza tu rytm dnia
  • Domki mają zastąpić nory, ale nie udawać natury
  • W stadzie liczy się wybór i miejsce do ogrzania się

Woda wyznacza tu rytm dnia

Nutrie żyją między lądem a wodą, a w ich przypadku nie jest to żadna ozdoba narracji, tylko biologiczna konieczność. Są świetnymi pływakami, nurkują sprawnie i potrafią długo pozostawać pod powierzchnią. W ich codzienności woda nie pojawia się na marginesie, lecz stanowi centrum całej przestrzeni.

W naturze nutrie trzymają się brzegów rzek, jezior i kanałów. Kopią nory w skarpach, zwykle z wyjściami prowadzącymi tuż przy lustrze wody, a ich ruch krąży między kryjówką a akwenem. Jedzą roślinność przybrzeżną – trawy, młode pędy, sitowie czy pałki wodne – i bardzo często po posiłku wracają właśnie do wody. To tam czują się najpewniej.

W Nutriowisku ten porządek został odtworzony możliwie wiernie. Woda jest filtrowana, a sztuczne koryto rzeczne prowadzi przez kolejne kojce, tak by zwierzęta mogły pływać na dłuższym odcinku, a nie tylko zamoczyć łapy. Przegrody pozwalają korzystać z akwenu kilku grupom jednocześnie. To ważne, bo przy tak ruchliwym gatunku ciasny zbiornik szybko zamieniłby się w źródło napięcia.

Są jednak sytuacje, w których dostęp do wody trzeba ograniczyć. Dotyczy to przede wszystkim zwierząt po świeżych zabiegach, z otwartymi ranami albo wymagających czasowej ochrony zdrowotnej. Na co dzień zasada jest jednak jasna – jeśli nutria może korzystać z akwenu, ma mieć tę możliwość.

Domki mają zastąpić nory, ale nie udawać natury

W naturalnym środowisku nutrie same drążą rozbudowane systemy nor. W azylu nie mogłyby tego robić swobodnie, bo teren musi być zabezpieczony od spodu. Dlatego podłoże kojców wyłożono płytami betonowymi, a na nich rozłożono grubą warstwę zrębków drewnianych. Zwierzęta dostają więc grunt miękki, a jednocześnie nie mogą podkopać się poza wybieg.

W większych kojcach przygotowano także zagłębienia wypełnione ziemią. To kontrolowane miejsca do kopania, które pozwalają nutrioм realizować instynkt bez ryzyka dla ogrodzenia. Funkcję nor przejęły drewniane domki. Są jednopoziomowe i kilkupoziomowe, część z płaskimi dachami pełniącymi rolę tarasów. Nutrie lubią obserwować otoczenie z podwyższenia, więc takie rozwiązanie nie jest przypadkowe.

Początkowo część konstrukcji miała tylko jedno wejście. Szybko okazało się jednak, że zwierzęta próbują wygryźć drugie. To nie kaprys, lecz instynkt. W norach zawsze liczy się alternatywna droga wyjścia. Dziś domki projektowane są z dwoma wejściami, a taki układ daje nutriom większe poczucie bezpieczeństwa.

Wnętrza też nie pozostają puste. Zwierzęta znoszą do środka siano, słomę, patyki i ścinki gałęzi. Samodzielnie układają sobie legowiska, przestawiają materiał, budują własne gniazda. Z perspektywy opiekunów to detal, ale dla nutrii ma ogromne znaczenie – miejsce staje się wtedy oswojone i „ich”.

W stadzie liczy się wybór i miejsce do ogrzania się

Nutrie są stadne, ale nie znoszą ścisku bez wyjścia. Potrafią bronić swojego miejsca, a jednocześnie potrzebują obecności innych osobników. Dlatego w każdym kojcu stoją przynajmniej dwa lub kilka domków. Zwierzę może się odsunąć, może wejść wyżej, może znaleźć osobny kąt. Taka możliwość wyboru działa lepiej niż jeden duży schron dla wszystkich.

Zimą widać zresztą, jak szybko zmienia się ich zachowanie. Granice terytoriów miękną, a najważniejsze staje się ciepło. Nutrie zbierają się wtedy razem w jednym domku, przylegają do siebie i ogrzewają własnymi ciałami. W większych konstrukcjach można zobaczyć całe grupy zwierząt, które jeszcze chwilę wcześniej trzymały dystans.

W azylu pojawiają się też rury imitujące tunele, drewniane mostki nad wodą, konary i grube gałęzie. To nie są ozdoby. Tunele dają poczucie osłony, pomosty pomagają się przemieszczać, a gałęzie służą nie tylko do zabawy, lecz także do ścierania stale rosnących zębów. Latem trafiają tam liściaste konary, zimą świerki i choinki. Każda pora roku dostarcza innego materiału, który zwierzęta szybko włączają do swojej codzienności.

W części przeznaczonej dla osobników wymagających leczenia stosuje się mniejsze konstrukcje z daszkami, a w azylu coraz wyraźniej widać także potrzebę zadaszenia większego fragmentu terenu. Nutrie źle znoszą przemarzanie, zwłaszcza w obrębie stóp i ogona. Długotrwała wilgoć i śnieg potrafią wyrządzić im poważną krzywdę. Osłona nad częścią wybiegu ma więc nie tylko poprawić warunki życia, ale też ułatwić codzienną opiekę i zabezpieczyć infrastrukturę na dłużej.

To właśnie w takich detalach widać sens całego przedsięwzięcia. Fundacja Łapa i Las, przy wsparciu Fundacji Mushika i Miasta Rybnika, rozwija miejsce, które nie zadowala się minimum. Nutriowisko ma dać zwierzętom nie tylko dach nad głową, ale też wodę, przestrzeń do kopania, wybór miejsca odpoczynku i możliwość zachowania naturalnych odruchów. W przypadku nutrii to nie dodatek. To warunek zwykłego, spokojnego życia.

na podstawie: Urząd Miasta w Rybniku.