Droga nutrii - od futrzarskich ferm po azyl i debatę o przyrodzie

W Rybniku coraz częściej rozmawia się o zwierzętach, które kiedyś hodowano dla futra, a dziś żyją w miejskich ciekach. Nutrie budzą ciekawość, czasem sympatię, ale też niepokój z powodu podmywanych brzegów i konkurencji wobec rodzimych gatunków. Miasto, fundacje i mieszkańcy szukają rozwiązań, które połączą etykę opieki ze zdrowym zarządzaniem środowiskiem.
- Skąd nutrie się wzięły i czym się wyróżniają
- W Rybniku dyskusja łączy ochronę i porządek
- Nutriowisko - azyl, który ma zmienić los porzuconych nutrii
Skąd nutrie się wzięły i czym się wyróżniają
Nutria, znana w nauce jako Myocastor coypus, pochodzi z Ameryki Południowej i przez lata trafiła do Europy głównie za sprawą przemysłu futrzarskiego. Kilka faktów, które warto zapamiętać:
- budowa ciała: długi niemal nagi ogon i krępa sylwetka;
- charakterystyczne zęby: intensywnie pomarańczowe siekacze;
- rozmiary: dorosłe osobniki ważą zwykle około 5–9 kg, długość ciała bez ogona to około 40–60 cm, ogon dodaje 30–45 cm;
- tryb życia: stadne, aktywne głównie o zmierzchu i w nocy, w bezpiecznych warunkach także czynne za dnia.
Ich siekacze rosną przez całe życie i mają twarde szkliwo - to ważne w kontekście ich diety i problemów zdrowotnych, gdy brak odpowiednich materiałów do gryzienia. Nutrie są inteligentne, ciekawskie i zwykle unikają konfrontacji z człowiekiem, używając zębów jedynie w sytuacji skrajnego zagrożenia.
W Rybniku dyskusja łączy ochronę i porządek
Historia nutrii w Polsce to efekt decyzji gospodarczych i zmian społeczno-ekonomicznych: po okresie intensywnej hodowli wiele ferm zlikwidowano, a część zwierząt trafiła do środowiska naturalnego. W kolejnych dekadach populacje zadomowiły się w dolinach rzek, kanałach i zbiornikach retencyjnych. Pojawiły się też regulacje traktujące nutrie jako gatunek obcy i potencjalnie szkodliwy z punktu widzenia ekosystemów - głównie z uwagi na niszczenie roślinności i podważanie brzegów.
To wywołało paradoks: zwierzęta sprowadzone i wykorzystywane przez ludzi stały się problemem wymagającym eliminacji, jednocześnie budząc w części mieszkańców poczucie odpowiedzialności i empatii. W dyskusjach miejskich pojawiają się pytania o kompromis między ochroną przyrody, bezpieczeństwem wałów przeciwpowodziowych i etycznym traktowaniem zwierząt.
Nutriowisko - azyl, który ma zmienić los porzuconych nutrii
Na to pole aspiruje Nutriowisko - miejsce powstałe jako odpowiedź na brak systemowych rozwiązań. Rozbudowa azylu jest realizowana w ramach porozumienia trójstronnego między Fundacją Łapa i Las, Fundacją Mushika oraz Miastem Rybnik. Celem jest stworzenie warunków do opieki nad nutriami w sposób etyczny oraz prowadzenie działań edukacyjnych i badawczych.
Projekt ma kilka wymiarów:
- zapewnienie azylu osobnikom, które nie powinny być wypuszczane do środowiska;
- umożliwienie obserwacji i poznania gatunku w kontrolowanych warunkach;
- realizacja inicjatyw edukacyjnych dotyczących przyrody i zagrożeń związanych z inwazyjnymi gatunkami obcymi.
Dla miasta i organizacji to sposób na pogodzenie odpowiedzialności za zwierzęta z koniecznością ochrony ekosystemów i infrastruktury wodnej.
Nutria nie jest ani „błędem natury”, ani jedynie miejską ciekawostką. To efekt ludzkich decyzji sprzed dekad, dziś wymagający przemyślanych działań. W praktyce oznacza to też proste zachowania od mieszkańców: nie dokarmiać dzikich zwierząt, obserwować je z dystansu i zwracać uwagę na stan brzegów cieków wodnych. Nutrie zwykle uciekają przed ludźmi, ale ich kopiące i żerujące aktywności mogą wpływać na zieleń i infrastrukturę - stąd potrzeba zrównoważonych rozwiązań, które łączą opiekę, edukację i zarządzanie środowiskowe.
na podstawie: Urząd Miasta Rybnika.
Autor: krystian

