Maj w Urban Labie. Dotacje, bezpieczeństwo dzieci i baterie wymienione na kwiaty

Maj w Urban Labie. Dotacje, bezpieczeństwo dzieci i baterie wymienione na kwiaty

FOT. Urząd Miasta w Rybniku

W rybnickim Urban Labie miniony miesiąc pachniał nie tylko kawą z ekspresu, ale i zmianą. Ludzie przychodzili szukać odpowiedzi na pytania, które wcześniej odkładali na później: jak wyciągnąć pieniądze na firmę, jak rozmawiać z nastolatkiem o odpowiedzialności, gdzie postawić dom, żeby nie żałować. A na końcu – niektórzy po raz pierwszy w życiu – wymienili stertę zużytych baterii na doniczkę z pelargonią.

Urban Lab w Rybniku przez cały maj działał jak miejski katalizator. Przestrzeń przy ul. Chrobrego, zwykle kojarzona z coworkingiem i startupowym buzzwordem, tym razem zapełniła się zupełnie inną energią – ludzi, którzy przyszli po konkrety, nie slogan.

  • Z papierów na działkę po trudne rozmowy o dorastaniu
  • Baterie za sadzonki. Akcja, która przerosła organizatorów

Z papierów na działkę po trudne rozmowy o dorastaniu

Warsztaty układały się w logiczną sekwencję codziennych trosk. Eksperci prowadzili spotkania o pozyskiwaniu dotacji dla małych firm – temat, który wciąż brzmi jak czarna magia dla wielu przedsiębiorców. Osobny blok poświęcono świadomemu wyborowi działki budowlanej: geologia, sąsiedztwo, dostęp do mediów. Rzeczy oczywiste dopiero wtedy, gdy już za późno.

Nie unikano jednak tematów cięższych. Jedno ze spotkań dotyczyło bezpieczeństwa i odpowiedzialności prawnej nieletnich – problemu, który rodzice często odkładają na „kiedyś będzie trzeba”. Inne poruszyło kwestię dzikich wysypisk i porzuconych odpadów, czyli codzienności wielu rybniczan.

Baterie za sadzonki. Akcja, która przerosła organizatorów

Zwieńczeniem miesiąca okazała się prosta w formule, ale przełomowa w skutkach inicjatywa ekologiczna. Urban Lab połączył siły z Castorią Rybnik i zaproponował mieszkańcom wymianę: zużyte baterie i akumulatory na letnie sadzonki roślin.

Zainteresowanie przekroczyło wszelkie założenia. Okazało się, że w rybnickich szufladach, piwnicach i garażowych kątach zalegały dziesiątki kilogramów elektroodpadów – trujących, gdy trafiają na wysypisko, bezpiecznych, gdy trafiają we właściwe ręce. Możliwość pozbycia się ich bez wyrzutów sumienia, a przy tym z zielonym bonusem, okazała się silniejszą motywacją niż jakiekolwiek ulotki edukacyjne.

Organizatorzy nie ukrywają, że sukces tej akcji otwiera drogę do podobnych przedsięwzięć. Bo czasem najlepsza ekologia nie brzmi jak kazanie, ale jak prosta transakcja: masz śmieć, dostajesz kwiat.

na podstawie: Urząd Miasta Rybnika.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Rybniku). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.